Z KRAJU DO RAJU. JAK POLKI PODBIŁY LONDYN I ILE ZARABIAJĄ CIAŁEM

Autor: data: 12 Sierpień, 2015 Ludzie

Najstarszy biznes świata kręci się w Londynie dzięki naszym rodaczkom.

Tekst 2

Szukajcie, a znajdziecie. Uwierzcie, a będzie wam dane

W wyszukiwarce internetowej wystarczy wpisać hasło „agencje towarzyskie Londyn”. Wyskakują linki do kilkudziesięciu stron z ogłoszeniami, w tym także do popularnych portali dla emigrantów. W jednym z nich, najstarszym, przypadkiem natknęłam się na oferty pracy dla dziewczyn z Polski – wystarczy wpisać w polu sektor pracy „agencje towarzyskie, erotyka”, a jeśli poszukać dalej to w podstronach „towarzyskie”, znajdzie się tysiące propozycji pracy, stale aktualizowanych i uzupełnianych o zdjęcia, które o kwalifikacjach kandydatek mówią najwięcej.

W ogłoszeniach same konkrety. Napisane ciepłym, zachęcającym językiem, dodają otuchy – pomożemy Ci, nie bój się, to praca dzięki której spełnisz marzenia. Wiele ogłoszeń jest tłumaczonych z angielskiego, błędy i wykoślawienia językowe działają jednak bardziej zachęcająco, bo brzmią jakby pisał je obcokrajowiec, a to daje dziewczynom większe szanse na anonimowość wśród rodaków. Cenne są informacje o miejscu pracy, możliwości zamieszkania, stawkach za godzinę lub od klienta, wymaganiach co do wyglądu dziewczyn. Poszukiwane są te z delikatną urodą, szczupłe, w rozmiarze do 12 (polskie 40), blondynki z długimi włosami. Język nie jest ważny.

Nie ma znaczenia stan cywilny, można być mężatką – Twój mąż o niczym się nie dowie, blokujemy widoczność ogłoszeń na Polskę – takie informacje zamieszczane w ogłoszeniach, to dodatkowy atut zwiększający wiarygodność potencjalnego pracodawcy. Wielu informuje także o luksusowych warunkach mieszkaniowych, gratisowych zabiegach u kosmetyczki, darmowym ecstasy albo ręcznikach dostępnych w pokojach. Kuszeniu kandydatek nie ma końca.

Tylko na chwilę

Bardzo łatwo wpaść w spiralę wykorzystywania seksualnego. Choć według wielu Polek pracujących w Londynie jako kobiety do towarzystwa (nie chcą, by nazywać je prostytutkami), o wykorzystywaniu nie ma mowy. Są młode (średnia wieku to 20 -28 lat), mogą odejść w każdej chwili, nikt ich na siłę nie zatrzymuje. Nawet w ogłoszeniach wyraźnie widać, że każda kandydatka przechodzi tygodniowy albo miesięczny okres próbny, a po tym czasie – jeśli się sprawdzi – zostanie, a jeśli nie, może odejść. Później także może wycofać się w każdej chwili. Niektóre agencje oferują usługi w domu klienta, a wtedy dziewczyna jest dowożona pod wskazany adres.

Najtańsze prostytutki świadczą usługi już za 16-20 funtów, średnia stawka to 70 funtów za „numerek” a najlepsza to nawet 300-400 funtów za klienta, oczywiście plus napiwki.

Najczęściej jednak praca odbywa się w wynajętych apartamentach w luksusowych hotelach albo w zapewnionych przez pracodawcę mieszkaniach. W służbowych kwaterach każda z nich ma swój pokój, w którym po pracy może spać i który może wynająć do mieszkania na stałe. O staniu na ulicy nie ma mowy, to robota dla tych, co nie zadbały o swoje interesy jak trzeba, i teraz nie mają wyjścia. Poza tym stawki na ulicy są dużo niższe od tych, które oferują opiekunowie za pracę w mieszkaniach czy hotelach – najtańsze prostytutki świadczą usługi już za 16-20 funtów, średnia stawka to 70 funtów za „numerek” a najlepsza to nawet 300-400 funtów za klienta, oczywiście plus napiwki. Część agencji zapewnia klientów sama, w innych jest tak, że to dziewczyna musi sobie poszukać pracy i odprowadzić prowizję za klienta. I jeden, i drugi układ są korzystne dla obu stron.

Pan da pani weźmie

Proces rekrutacji wcale nie jest prosty. Pracować może każda dziewczyna, ale musi wiedzieć jak odpowiednio zareklamować się u pracodawcy i wzbudzić jego zaufanie. Recesja dotyka także tej branży, co widać po ilości indywidualnych ogłoszeń zdesperowanych pań. Próbowałam skontaktować się z kilkunastoma agencjami towarzyskimi, w tym także z dziewczynami, które koordynują pracę prostytutek. Telefon odbiera co trzecia, na e-maila odpisuje jedna na osiem. Zanim opowiedzą o warunkach pracy, najpierw proszą o wysłanie zdjęć, wymiarów, informacji o wieku i wykształceniu. Szczegółowo wypytują o to kim jesteś i jakie masz doświadczenie, a jeśli coś im się nie spodoba, przestają odpowiadać na wiadomości. Co innego, gdy wrzucisz ogłoszenie na któryś z portali, tytułując je „młoda Polka szuka sponsora” – wtedy telefon nie milknie, a ofertom nie ma końca.

Co innego, gdy wrzucisz ogłoszenie na któryś z portali, tytułując je „młoda Polka szuka sponsora” – wtedy telefon nie milknie, a ofertom nie ma końca

Dlaczego to właśnie Polki cieszą się tu największym powodzeniem? Bo są ładne, miłe i potrafią zachęcić klienta. Nie marudzą i robią co trzeba. Są dyskretne. Najczęściej taka praca pozwala im utrzymać się na wysokim poziomie, odłożyć trochę i jeszcze wysłać co miesiąc kilkaset funtów do Polski. Tam mają dzieci, rodziny, porzucone studia albo plany na życie. W Anglii zarabiają pieniądze. Oczywiście są wśród nich weteranki, które z bycia początkującymi prostytutkami doszły do zarządzania „zespołem” czy nawet szefowania całej agencji. Te, które dotarły na „szczyt” tłumaczą, że wszystko zależy od siły woli i wytrwałości. Część po jakimś czasie zapomina o byciu prostytutką i układa swoje życie na nowo, traktując te kilka miesięcy czy lat, jak nic nie znaczący przystanek. Tłumaczą, że trzeba znać swoją wartość i wiedzieć po co się to robi.

Niektóre z dziewczyn, mimo że zapewniam anonimowość, nie chcą opowiadać o sobie, ale przestrzegają młode Polki, by uważały na oferty pracy za granicą, zwłaszcza te zamieszczane w polskich portalach internetowych. W maju w Szkocji rozbito gang, który zmuszał do prostytucji kobiety z Europy wschodniej, w tym także wiele Polek. Wszystko odbywało się w prywatnych domach i mieszkaniach w Londynie i w jego okolicach. Takich przypadków jest coraz więcej i chociaż coraz częściej słychać o tym w mediach, jest to jedynie kropla w morzu, bo problem prostytucji nikomu nie przeszkadza. Jeśli już, to tylko Anglikom, którym nie na rękę jest zła reputacja Londynu, mimo że wśród klientów z Afryki, Arabii Saudyjskiej, Francji, Niemiec, Polski czy Hiszpanii są także ich rodacy.

Do wyboru do rozmiaru

Zorganizowana prostytucja to tylko jeden z problemów. Drugi, mniej widoczny, ale upierdliwy to indywidualne anonse erotyczne zamieszczane w internecie lub gazetach. Oferty jak „szukam pani do trójkąta, sex w trakcie miesiączki, gorąca blondynka spełni twoje wszystkie fantazje, dam Ci od tyłu” i inne tego typu można liczyć w tysiącach. Do tego oferty sponsoringu (na jednym z portali polonijnych znalazłam ofertę sponsoringu dla 16-latki) albo propozycje od młodych mężczyzn kierowane do starszych kobiet lub odwrotnie. Oferty widoczne są publicznie bez utrudnień; żeby je znaleźć wystarczy wstukać w wyszukiwarkę hasło „Polki w Londynie”.

Pomocy nie chcemy

Są kobiety, które nie szukają rozgrzeszenia i nie zamierzają tłumaczyć się dlaczego zajmują się prostytucją. Są też takie, które opowiadają chętnie o swoich doświadczeniach i służą radą w temacie rozpoczęcia biznesu. Mniejszość stanowią te, które podpowiadają gdzie szukać pomocy albo same z niej skorzystały – w Polsce najbardziej znaną fundacją pomagającą wykorzystywanym i przetrzymywanym kobietom jest La Strada. W Anglii działają organizacje Safer Neighbourhoods, MPS Human Trafficking and Prostitution Unit i inne. Poszkodowane kobiety mogą dzwonić także na bezpłatną infolinię czynną całą dobę. Czy to robią? W niewielkim procencie. Częściej donosy na prowadzone usługi prostytucji składają sąsiedzi albo znajomi.

problem prostytucji nikomu nie przeszkadza. Jeśli już, to tylko Anglikom, którym nie na rękę jest zła reputacja Londynu, mimo że wśród klientów z Afryki, Arabii Saudyjskiej, Francji, Niemiec, Polski czy Hiszpanii są także ich rodacy.

Wygląda na to, że najstarszy biznes świata w jednym z najstarszych miast Europy ma się świetnie i nic mu nie przeszkodzi. Nawet to, że najwięcej prostytutek oferuje cielesne uciechy w samym centrum Londynu, blisko Pałacu Buckingham, pod czujnym okiem Królowej.

Sandra Borowiecky to jedna z najważniejszych postaci dziennikarstwa młodego pokolenia. Kontrowersyjna, ironiczna, błyskotliwa autorka kilkuset reportaży i artykułów o tematyce społecznej i gospodarczej. W wieku 16 lat pracowała w Super Expressie, potem Radiu Kolor, telewizjach: TVN, TTV, TVN Turbo i Superstacja. Przez dziesięć lat pisała dla gazet lokalnych i ogólnopolskich: Mieszkańca, Gazety Bankowej, Uważam Rze, magazynu Żyj Zdrowo i Aktywnie. Przez pięć ostatnich lat prowadziła dziennikarskiego bloga, który po ogólnopolskim sukcesie reportażu „Wyzysk Polski” przekształciła w niezależny magazyn reporterski Szpalta. Borowiecka jest także autorką scenariuszy sztuk teatralnych „Emigrantka” i „Szeptem do mnie mów”. Ma na swoim koncie powieść napisaną w wieku dwudziestu lat „Przypadek Agaty W.”