UWOLNIJMY MORALNĄ PRZESTRZEŃ – DO KAWY – WYDANIE 8

Autor: data: 15 Czerwiec, 2016 Special

Jedni wolą czytać gazety od końca, drudzy od początku. Trzeci, a wśród nich Ja, lubią zaczynać od tego, co najmniejszym drukiem, co zdaje się ledwie istotną wzmianką. I aż strach pomyśleć, co by było, gdybym w tym tygodniu zdecydowała się – sobie na przekór – zacząć inaczej. Byłabym ominęła mistrzowskie, krótkie i dla głupich mas nieważne, teksty w Tygodniku Powszechnym, które brawurowo odsłaniają potęgę manipulacji odbiorcami.

20160615_142334

Macie Państwo rację, może i jest tak, że ja się do tego przeglądu prasy po prostu palę jak głupia, zachowując się przy tym jak dziecko na widok lizaka. Ale co robić, kiedy się w Tygodniku Powszechnym pojawiają takie perełki, takie wspaniałości, jak teksty Wojciecha Pięciaka „Gambit Koschyka, czyli o ataku na polską wystawę w Bundestagu”, a zaraz za nim autorstwa Marcina Żyły „Nigerii grozi katastrofa”. To powinny być jedynki, rozkładówki, na tych tekstach powinno się uczyć studentów dziennikarstwa. Nie napiszę o co chodzi, polecam Państwa uwadze. Dość powiedzieć, że na świecie dzieją się rzeczy wielkiej wagi, o których warto wiedzieć, i o które – jak pisałam we wstępniaku wysyłanym do stałych czytelników – warto pytać.

20160615_163000

W sumie wcale nie miało być tak, że od Tygodnika Powszechnego zacznę. Bo ja sobie zaplanowałam, że napiszę Państwu o tym, co ciekawego w The Economist, zwłaszcza że zeszłym tygodniu opublikowali dobrego wstępniaka i tekst o zagrożonej wolności słowa, którą knebluje się na najwymyślniejsze sposoby, o których do niedawna nikt by raczej nie pomyślał (tu chcę zaznaczyć, że wcale nie uważam, by The Economist wyróżniał się wolnością słowa na tle innych redakcji). Potem chciałam zachęcić Państwa do przeczytania tygodnika Polityka, w którym w mojej ocenie rozkładówkowy tekst Michała Szczęcha „Za spuszczonymi żaluzjami”, w którym autor zaczyna opowieść tak; „Idealny porządek, Wypielęgnowany ogród. Niewielki basen. Na stole kolacja. Na tarasie kawałek ucha…”. Generalnie jestem zdania, że z tygodnika Polityka przed zagłębieniem się w lekturze, powinno się wyciąć tendencyjne teksty polityczne, i zostawić tylko działy Społeczeństwo, Nauka i Kultura, w których są spore szanse na obcowanie z dziennikarstwem dobrej jakości.

20160615_093043

W Polityce świetny tekst Michała Szczęcha „Za spuszczonymi żaluzjami”, w którym autor zaczyna opowieść tak; „Idealny porządek, Wypielęgnowany ogród. Niewielki basen. Na stole kolacja. Na tarasie kawałek ucha…”.

SmartSelectImage_2016-06-14-19-03-06

Co to ja o tej jakości? A no tak, że nie zawsze się udaje, bo czasem można trafić na rwący nurt, i po wszystkim. Tygodnik Wprost tak się skupił na raportowaniu przed szczytem NATO, że aż popłynął za daleko od brzegu i się utopił. Odgrzewany kotlet, czyli okładkowy tekst o aferze z Bartłomiejem Sienkiewiczem, podobnie jak inne w tym wydaniu, jest tak nudny, jak tylko może być nudny tekst o czymś, co powinno ludzi rozgrzać, ale z powodów niezależnych nie rozgrzewa. Na pocieszenie polecam dobry, jeden z niewielu we Wprost artykuł Szymona Krawca „Wojownicy franka”, dzięki któremu można dowiedzieć się jak banki grają w kulki z pozwami przeciwko nim, i jakie są sposoby, żeby jednak te kulki od nich przejąć, i rozpocząć grę od nowa. Potem, dla relaksu, można zapoznać się z artykułem Marcina Cichońskiego „Kulturę sprzedam hurtowo”, by zakończyć czymś pozytywnym, budującym, jeśli ktoś lubi czytać o możliwych porażkach innych – Anna Gwozdowska podjęła dość ciekawy i raczej pomijany temat kontrowersji wokół postaci Hillary Clinton, której nominacja w wyborach prezydenckich w USA… a co ja będę Państwu pisała, polecam tekst „Niebezpieczne e-maile”.

20160615_163048

Kiedy już załatwiliśmy temat pani Clinton, podskoczmy raz dwa do Newsweeka. Pomijam fakt, że tygodnik ten powinno się stosować jako lek na zaparcia, i to w stanach ciężkich. Czyta się długo, boli, a na koniec zawiesić oko można najwyżej na dwóch tekstach, z których jeden jest dobry tylko ze względu na temat, którego inne media nie poruszyły. Michał Pol napisał artykuł o zmarłym bokserze – legendzie. Bo Muhammad Ali naprawdę był legendą, o której warto poczytać. Z kolei drugi artykuł, napisany przez Annę Szulc i Małgorzatę Święchowicz, „Śmierć na kredyt”, tak bardzo nie pasuje do newsweekowej linii redakcyjnej, że aż dobrze się czyta.

20160615_163038

Co komu pasuje, to jego sprawa, ale trzeba przyznać, że tygodnik W Sieci ma zawsze sposób na podgrzanie atmosfery. Ja się nie czepiam okładkowego tematu, brnę dalej, licząc na smaczniejsze kąski. I mam, bo kto szuka, ten w prawicowych mediach zawsze znajdzie. Artykuł Doroty Łosiewicz, „Nie koniec kłopotów”, można zaliczyć do bardziej udanych. Łosiewicz jako jedyna w lawinie analiz i opinii na temat strajku pielęgniarek w Centrum Zdrowia Dziecka (obok którego mieszkam, co przeszkadza mi zachować obiektywność oceny), zadaje pytania niewygodne, wchodzi głębiej niż wypada, zagląda do portfela tym, którzy chcą naprawy rzeczywistości. Naprawdę dobry test na społeczna czujność, polecam przeczytać.

20160615_203611

Artykuł Doroty Łosiewicz, „Nie koniec kłopotów”, można zaliczyć do bardziej udanych.

20160615_163023

Zostając w pozycji prawoskrętnej, trzeba przyznać, że tylko tygodnik Do Rzeczy, zająknął się w osobie Piotra Semki tematem dość niewygodnym, a mianowicie zakupem akcji AGORY przez spółkę, którą wspiera znany „filantrop i działacz społeczny” George Soros. Poza tym, znów jedynie Do Rzeczy podjęło arcyciekawy temat dotyczący odtajnienia zbioru zastrzeżonego materiałów IPN, które jednak, całkiem (albo w dużej, ważnej części) odtajnione nie zostaną – dlaczego, pisze Wojciech Wybranowski:

20160615_210922

I choć chciałabym zakończyć jakąś wesołą sentencją, czymś pocieszającym, co pozwoli nam wyjść ze starcia z prasą cało i zdrowo, nie mogę. Bo wstyd, że nawet tygodnik Polityka wychodzący w środę, nie napisał ani słowa o niedzielnej masakrze w nocnym klubie w Orlando, w której zginęło 50 osób. Nie piszę nawet, że był to klub gejowski, bo dla prawa dla życia nie ma to żadnego, ale to żadnego znaczenia – fanatyzm, rasizm, homofobia, nigdy w historii nie doprowadziły do dobrych wydarzeń. Szkoda, że o takich tematach, bez zażenowania i wstydu, poczytać można w zagranicznych, nie polskich mediach; The Wall Street Journal był pierwszym, z którego dowiedziałam się czegoś więcej i ciągle mam poczucie, że mało która polska gazeta, portal czy telewizja, są w stanie utrzymać ten poziom.

Screenshot_2016-06-12-20-40-45

Szkoda, że o takich tematach, bez zażenowania i wstydu, poczytać można w zagranicznych, nie polskich mediach; The Wall Street Journal był pierwszym, z którego dowiedziałam się czegoś więcej.

Sandra Borowiecky to jedna z najważniejszych postaci dziennikarstwa młodego pokolenia. Kontrowersyjna, ironiczna, błyskotliwa autorka kilkuset reportaży i artykułów o tematyce społecznej i gospodarczej. W wieku 16 lat pracowała w Super Expressie, potem Radiu Kolor, telewizjach: TVN, TTV, TVN Turbo i Superstacja. Przez dziesięć lat pisała dla gazet lokalnych i ogólnopolskich: Mieszkańca, Gazety Bankowej, Uważam Rze, magazynu Żyj Zdrowo i Aktywnie. Przez pięć ostatnich lat prowadziła dziennikarskiego bloga, który po ogólnopolskim sukcesie reportażu „Wyzysk Polski” przekształciła w niezależny magazyn reporterski Szpalta. Borowiecka jest także autorką scenariuszy sztuk teatralnych „Emigrantka” i „Szeptem do mnie mów”. Ma na swoim koncie powieść napisaną w wieku dwudziestu lat „Przypadek Agaty W.”