TY DOSTANIESZ, A TY POCZEKASZ, CZYLI ZAGADKI 500 PLUS W WARSZAWIE

Autor: data: 29 Czerwiec, 2016 Sytuacje

Było tak. Dwaj koledzy siedzą w pracy. Jeden pyta drugiego, czy dostał już pierwszą wypłatę z 500 plus. Dostałem, odpowiada tamten, wyraźnie zadowolony, i dodaje, że z wyrównaniem, będzie z czego posłać dzieci na wakacje. A ty?, pyta tego pierwszego, widząc że minę ma jakąś skwaszoną. A ja nie, słyszy w odpowiedzi. I jak żona zadzwoniła do urzędu, to jej powiedzieli, że może w lipcu, może w sierpniu, ale kiedy dokładnie, to nie wiadomo.

Group of children bullying an isolated child

Od szybkości pracy urzędników, zależy to, które dzieci pojadą na wakacje, a które będą musiały czekać

Dzielnica Wawer to jedna z najpiękniejszych części Warszawy. Zalesione tereny, parki krajobrazowe, cisza, spokój i stosunkowo mała ilość mieszkańców, bo niecałe 73 tysiące na 80 kilometrach terenu. Najczystsze powietrze w Warszawie upaja słodyczą, ale umie też zwodzić, mącić w głowie i zniechęcać do działania, jednym słowem rozleniwiać nadmiernie, co w rezultacie może odbijać się na codziennych relacjach mieszkańców z Urzędem Dzielnicy. Może tak właśnie było i w tym przypadku, i w kilkudziesięciu (kilkuset?) innych, że zawiodła czujność, górę wzięło błogie letnie lenistwo. Może tak, a może wcale nie, może chodzi o to, że pomijając słodycz lata, błogie ćwierkanie słowików, dzikie dziki co w swej dzikości pomykają ulicami wawerskich osiedli siejąc postrach wśród mieszkańców, zawiodło coś zupełnie innego. W końcu Warszawa jest bastionem opozycji, bastionem rządzonym przez polityków Platformy Obywatelskiej, sam Wawer jest dzielnicą, w której mieszka prezydent miasta, dba się tu więc, dba, jak mało gdzie o rozwój, o inwestycje, o ogólne szczęście i radość mieszkańców. I właśnie z tym dbaniem o ogół, może być tak, że jest na pierwszym miejscu, przed dbaniem o jednostkę. A na drugie, trzecie albo czwarte miejsce, spada w kolejce realizowanie planu Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, które zarządza programem 500 plus, bo przecież trzy miesiące na rozpoczęcie realizacji wypłat, to aż trzy miesiące, nie ma się co pieklić, to nie woda, nie wyschnie, a ludziom nikt od gęby nie odbiera, czy tak?

PRZYCHODZI KOWALSKI DO URZĘDU...

No ale pytałeś w tym urzędzie, dowiadywałeś się czemu tak długo?, pyta kolega co dostał, tego co nie dostał. Tamten odpowiada, że przecież mu tłumaczy, że się dowiadywali z żoną. Na dwójkę dzieci papiery złożył w pierwszych dniach, zaraz jak tylko projekt ruszył, i wie przecież, że decyzji żadnej, że to z urzędu się należy, ma być i już. No to może znowu trzeba, może trzeba tam pójść?, dopytuje ten pierwszy. Żona dzwoniła kilka dni temu (jest 20 czerwca), i powiedziała jej urzędniczka, że może po 20 lipca, a może w sierpniu. Nie tylko ja czekam, bo z Międzylesia (jedno z osiedli dzielnicy Wawer), to jeszcze kilku kolegów tak ma, że czekają, i nie wiadomo kiedy dostaną. I podobno w Nowym Aninie i na Marysinie znajomi też jeszcze nie dostali, i kilku ich znajomych.  Ale może już masz, może na konto zajrzyj, upiera się ten pierwszy kolega, co jest naturalnie w lepszej sytuacji, bo ma, spłynęło na konto, za dwoje dzieci, z wyrównaniem, na wakacje w sam raz. No nie ma, mówię ci że nie ma. Jakby było, to bym dzieci na wakacje posłał tak jak ty, i sam pojechał, tłumaczy ten w mniej korzystnej sytuacji, rozkładając bezradnie ręce.

rodzina 500+

Na rozpoczęcie wypłat świadczeń dla rodzin, urzędnicy mają trzy miesiące. To długo, zwłaszcza kiedy jedni już dostali, a inni wciąż muszą czekać

DAROWANEMU KONIOWI W ZĘBY NIE ZAGLĄDAJ

Pierwszym powodem, z którego jakaś rodzina mogła nie otrzymać jeszcze pierwszej wypłaty świadczeń, mogą być braki formalne. Wiadomo, że jak Polska długa i szeroka, są problemy z systemem rejestrującym wnioski, są opóźnienia, urzędnicy walczą z materią i złym losem, co na nich tę plagę dobroci zrzucił. W tym wypadku o takim powodzie nie może być mowy, bo ani Kowalski żalący się koledze z pracy, ani jego sąsiad Nowak, ani inni o których wiadomo że czekają w Wawrze, do uzupełnienia czy poprawienia wniosków wezwani nie zostali. Po prostu, kazano im czekać. I to bierne czekanie, jakieś takie zawieszone, suche jak kawał szmaty na sznurku w upalny dzień, jest zastanawiające, bowiem grzeczne czekanie w trybie czuwania, jest do Polaków całkiem niepodobne. Przy programie 500 plus wygląda to mniej więcej tak, jakby skoro dają darmo, skoro za nic, od tak, za samo posiadanie potomstwa, nie należy naciskać, pytać, ustalać, domagać się wyjaśnień, tylko czekać, bo może się rozmyślą, i jednak wcale nie dadzą. Dziwne to, tym bardziej w kontekście tego, jakie jest oficjalne stanowisko urzędników.

DZWONIĘ DO PANI W BARDZO NIETYPOWEJ SPRAWIE

Burmistrz dzielnicy Wawer Łukasz Jeziorski telefonów nie odbiera. Na wiadomości sms z pytaniami o to, czy aby na pewno to dzielnica rozdziela środki z programu 500 plus też nie odpowiada. No cóż, nie musi. Zaniepokojona sytuacją, szukam dalej. Czy jest możliwe, że w dzielnicy Wawer nie ruszyły jeszcze wypłaty świadczeń z programu 500 plus? Czy są opóźnienia wypłat?, pytam rzeczniczkę ratusza Agnieszkę Kłąb, kiedy udaje mi się do niej dodzwonić. W odpowiedzi, tak na szybko, trochę między nami, na uszko szeptaniem słyszę, że w Wawrze wcale nie jest tak najgorzej. Na wysłane chwilę później mailem pytania, Urząd Miasta nie udziela odpowiedzi do dziś. A szkoda, bo byłoby wiadomo, czy to prawda, że na pieniądze dość długo muszą czekać poza Wawrem mieszkańcy Targówka, Pragi Południe i kilku innych dzielnic. Dość długo, nie znaczy że niezgodnie z prawem, bo na rozpatrzenie wniosków, urzędnicy w Warszawie, tak samo jak w całej Polsce, mają trzy miesiące, wszystko zależy więc od ich dobrej woli, stopnia troski o obywateli, i zdaje się, na przykładzie stolicy „upodobań około-światopoglądowych”.  Doś szybko, choć nie całkiem celnie, udziela odpowiedzi na pytania o sytuację w Warszawie mocno przejęte MRPiPS – W dzielnicy Wawer tak jak i w innych dzielnicach Warszawy, świadczenia wychowawcze realizowane są na bieżąco. – wyjaśnia Małgorzata Czerepak z biura promocji. Jak zapewnia, w dzielnicy Wawer do 27 czerwca wypłacono prawie 6 tyś. świadczeń na blisko 3 mln zł. I najlepsze – jak manna z nieba, jak chleb rozmnożony, okazuje się, że kolejna transza świadczeń na sumę ok. 1 mln zł ma zostać wypłacona… już dnia następnego, a po niej, kolejne co tydzień!  Spieszę więc, pędzę, gnam, by potwierdzić tę informację w Urzędzie Dzielnicy, i tu następuje zwrot sytuacji.  Rzecznik Konrad Rajca zapewnia, że owszem, tak, będą wypłaty, ale w „najbliższym czasie”, o żadnym co tydzień nie wspomina ani słowem, że pierwsze, na kwotę 3 mln. zł nastąpiły 20 maja. Z danych urzędu wynika, że w dzielnicy jest zarejestrowanych 5754 rodzin objętych świadczeniem, w tym dokładnie 3111 dzieci. Zaczynam tracić orientację w sytuacji, ale nie nadzieję. Ministerstwo zapaliło światełko. Pojawiła się szansa, że Kowalski dostanie pieniądze, że w końcu pośle dzieci na wakacje.

BYĆ MOŻE WCALE TAK LUB NIE

We wtorek, dzień wyznaczony przez Ministerstwo jako wyczekiwany „dzień kolejnego rozwiązania”, zapytuję Urząd Dzielnicy, czy aby faktycznie wypłaty wyszły do beneficjentów. Odpowiedź dostaję dopiero dnia następnego. Dzisiaj wychodzi wypłata na kwotę 1 050 000,00 zł – pisze Rajca w środę po południu w oficjalnym mailu, i dodaje nietypowy jak na rzecznika komentarz – Nieładnie, że piszesz nieprawdę do ministerstwa, że Wawer nie wypłaca świadczeń… i to przed uzyskaniem oficjalnych informacji.  Wracam więc jeszcze raz do rozmowy z Kowalskim, do jego zapewnień, że wypłaty ciągle nie dostał, dzieci nie pojechały na wakacje. I po tym jeszcze raz czytam wcześniejszą oficjalną odpowiedź od Rajcy, w której zapewnił, że dzielnica na bieżąco wypłaca środki. Na bieżąco?  Skoro  do tej pory wypłaty wyszły w dniu 20 maja, a dziś 29 czerwca, co znaczy na bieżąco?  Wychodzi z tego, że Kowalski wariat, ja wariat, i inni, co nie dostali jeszcze wypłaty świadczenia, też niezbyt zdrowi. Kto zdrowy? Zdrowe powietrze, chociaż czasem mąci w głowie, rozleniwia nadmiernie, co w rezultacie może odbijać się na codziennych relacjach mieszkańców z Urzędem Dzielnicy. Tylko dziki chodzą po ulicach, stanowiąc wzór rodzin wielodzietnych, którym na żadnych świadczeniach nie zależy, bo jak na wakacje, to najwyżej nad Wisłę się pójdzie, a jak wyprawka szkolna, to do lasu.

Nazwiska bohaterów zostały zmienione.

Sandra Borowiecky to jedna z najważniejszych postaci dziennikarstwa młodego pokolenia. Kontrowersyjna, ironiczna, błyskotliwa autorka kilkuset reportaży i artykułów o tematyce społecznej i gospodarczej. W wieku 16 lat pracowała w Super Expressie, potem Radiu Kolor, telewizjach: TVN, TTV, TVN Turbo i Superstacja. Przez dziesięć lat pisała dla gazet lokalnych i ogólnopolskich: Mieszkańca, Gazety Bankowej, Uważam Rze, magazynu Żyj Zdrowo i Aktywnie. Przez pięć ostatnich lat prowadziła dziennikarskiego bloga, który po ogólnopolskim sukcesie reportażu „Wyzysk Polski” przekształciła w niezależny magazyn reporterski Szpalta. Borowiecka jest także autorką scenariuszy sztuk teatralnych „Emigrantka” i „Szeptem do mnie mów”. Ma na swoim koncie powieść napisaną w wieku dwudziestu lat „Przypadek Agaty W.”