WIĘZIENNE BEZPRAWIE. TEJ OPINII NIE MOŻESZ PRZEOCZYĆ

Autor: data: 9 Grudzień, 2015 Opinie

Heroina, kokaina, mefedron, a zamiast psychologa silne leki z morfiną. Na święta „klawisz” dostarczy whisky, ale mamo, zapłać wcześniej, tylko nie zapomnij. A te plamy na ciele? To pewnie łuszczyca, nic takiego, pielęgniarka kazała smarować maścią dla dzieci.

 

IMG_20151209_131524-concentrate

 

Na tych zdjęciach to nie kolejka po mięso. Nie rzucili torebek w Lidlu. Nie dali klapek, bamboszy, zestawów do tłuczenia kotletów, ani sokowirówki. To nie poczekalnia na dworcu, ani sala zabaw. To areszt i ludzie, którzy jak psy, jak bydło, stłoczeni w poczekalni, godzinami wyczekują widzenia.

Co potrzeba? Whisky, spirytus, mefedron, kokaina? Ciasto od mamusi, smalczyk, domowe pierożki? A może samochód, mieszkanie, zegarek za dwieście tysięcy? Albo wynajęcie windykatora? Jasne, już się robi.

Tej soboty, gdy byłam w więzieniu, też czekali. Matki, żony, synowie, córki… Po dwie, trzy godziny stania. Aż w końcu zjawia się „klawisz” i na głos, całkiem jawnie, odczytuje nazwiska. Można się przyjrzeć twarzom. Można zapamiętać i potem na ulicy czy w sklepie….

Idą jak na rzeź. Każdy jest inny, każdy siny ze strachu, ale jedno ich łączy – wstyd zostawili za bramą. Tu jest już tylko walka o przetrwanie, bo odwiedziny, to jak zejście do piekła.

Jak chcesz napisać skargę, lepiej od razu idź się powieś. A jak chcesz zaszkodzić wychowawcy, napisz na niego pochwałę.

Gdyby nie to, że od miesiąca grzęznę w więziennym bagnie… Gdyby nie to, że odwiedziłam osadzonego w największym areszcie w kraju… Gdyby nie to, że widziałam na własne oczy, jak matce z chorym na autyzm czterolatkiem, kazali czekać cztery godziny, za karę, bo rano złożyła pisemną prośbę o przyśpieszenie widzenia… Gdyby nie to wszystko, może mogłabym wykazać obojętny stosunek do planów Ministerstwa Sprawiedliwości, które zakładają zaostrzenie więziennego rygoru i pracę przymusową osadzonych. W sytuacji, gdy bohater mojego reportażu, dwudziestoletni dzieciak, boi się, czy przeżyje kolejny dzień, a jego matka, chora na serce, wydała już kilkanaście tysięcy, żeby tylko przestali wydzwaniać, szantażować, grozić i dali mu spokój, nie mogę. System więziennictwa w Polsce działa, mówiąc oględnie, nieprawidłowo. Działa do tego stopnia źle i od tak wielu lat tkwi w tym stanie, że więzienia zdążyły nabrać charakteru oddzielnych państewek, w których obowiązuje prawo silniejszego.

Widzenie trwa godzinę, czasem krócej, bo tak i już. Jak chcesz coś dać, to wciskaj w buta  albo do torebki z chusteczkami. Wynieść można wszystko, wnieść mogą tylko klawisze. Co potrzeba? Whisky, spirytus, mefedron, kokaina? Ciasto od mamusi, smalczyk, domowe pierożki? A może samochód, mieszkanie, zegarek za dwieście tysięcy? Albo wynajęcie windykatora? Jasne, już się robi.

O psychologu zapomnij, da ci tylko tabletki z morfiną. Dentysta rwie zęby na żywca, bez znieczulenia. Jednego z osadzonych w worku wynieśli, z wywleczoną kiszką, ale nagle się okazało, że żyje, to go do szpitala dali. Duża sprawa jest z magazynami depozytowymi, bo podobno kradzieże były, i to spore. Inna rzecz, że trzeba się dzielić. Kasa na pół, a reszta, do ustalenia, ale z procentem. Właściwie jak się dobrze ułożysz z kolegami i klawiszem, to możesz mieć tu wszystko. Taka prawda. Ale jak podpadniesz, to módl się, żeby szybko, bez znęcania było. W kuchni jest taka deska, luźna i jak chcą, to tam wciągają w drzwi, robią swoje, a jak klawisz idzie, to mówią, że kolega się przewrócił, a oni tylko pomagają wstać.

Praca? Praca jest. A to w magazynie, a to na kuchni. Nie płacą, ale i tak warto. Najlepsza fucha to wożenie żarcia. Bo jak kura porcjowana albo schab i dasz większą porcję komu trzeba, punktujesz. No i możesz podrzucać zamówienia, ale to tylko, jak jesteś zaufany i klawisz wie, że nie będziesz zgrywał durnia.

Dzwonić? A tak, można. Tylko telefon na korytarzu łatwo przechwycić. Kończysz rozmawiać, a oni spisują numer i dzwonią potem, żeby szantażować. To normalka. Dwieście, trzysta złotych, czasem trzeba coś kupić, smartfona na przykład. Ostatnio jednemu za coś takiego połamali palce.

Przesyłki wszystkie sprawdzają. Jak chcesz napisać skargę, lepiej od razu idź się powieś. A jak chcesz zaszkodzić wychowawcy, napisz na niego pochwałę. Bez adwokata nie masz szans się bronić. Dokumentów matce nie dasz, ona też ci nie da. Można prosić dyrektora, ale on też nie da zgody. Jest taki sędzia, co przychodzi i odwala wszystkim obrączki (dozór elektroniczny), bo tak, bo ci źle z oczu patrzy. U niego w ciągu sześciu lat dwie osoby dostały. A reszta wypierdalać do celi.

Miejsca mało i zimno w nocy. Ale najgorzej, to jak do transportu, bo przeniesienie do innego więzienia. Chłopaki jeżdżą po Polsce tydzień, czasem dłużej. No bo tu wezmą jednego, tam drugiego, potem przesyłkę… I tak z Warszawy do Konina można jechać przez Gdańsk. A najlepszy cyrk, jak dają obstawę, jak wypuszczą na przepustkę, bo jest okazja jakaś. Na pogrzeb potrafią dać sześciu z odbezpieczoną bronią i skują kajdankami, chociaż siedzisz za pierdołę, tylko kilka miesięcy. W sanitarce sadzają na stołku, bez pasów, ale i kajdanek nie zdejmą. Jak człowiek wyjdzie bez szwanku, to mu brawo biją…

Panie ministrze Patryku Jaki. Życzę panu dalszych sukcesów we wprowadzaniu w życie projektu zmian w systemie więziennictwa. Z całego serca gratuluję i winszuję sukcesu, bo gorzej być już chyba nie może.

Sandra Borowiecky to jedna z najważniejszych postaci dziennikarstwa młodego pokolenia. Kontrowersyjna, ironiczna, błyskotliwa autorka kilkuset reportaży i artykułów o tematyce społecznej i gospodarczej. W wieku 16 lat pracowała w Super Expressie, potem Radiu Kolor, telewizjach: TVN, TTV, TVN Turbo i Superstacja. Przez dziesięć lat pisała dla gazet lokalnych i ogólnopolskich: Mieszkańca, Gazety Bankowej, Uważam Rze, magazynu Żyj Zdrowo i Aktywnie. Przez pięć ostatnich lat prowadziła dziennikarskiego bloga, który po ogólnopolskim sukcesie reportażu „Wyzysk Polski” przekształciła w niezależny magazyn reporterski Szpalta. Borowiecka jest także autorką scenariuszy sztuk teatralnych „Emigrantka” i „Szeptem do mnie mów”. Ma na swoim koncie powieść napisaną w wieku dwudziestu lat „Przypadek Agaty W.”