KSIĄDZ GEJ MNIE NIE RADUJE

Autor: data: 3 Październik, 2015 Opinie

Znalazłam się w wąskim gronie dziennikarzy, którzy jako pierwsi dostali wiadomość o wyznaniu księdza Charamsy. Nie zrobiłam z tego newsa. Nie zrobię. Bo żądania księdza są bezpodstawne. Jeśli on żąda praw dla gejów, ja żądam uznania Marii Magdaleny za apostolicę, skasowania kłamstw Nowego Testamentu i rozliczenia współpracy Watykanu z nazistami. Teraz. Natychmiast.

Charamasa_mini

„Nazywam się Krzysztof Charamsa. Ksiądz prałat Krzysztof Charamsa. Jestem funkcjonariuszem Kongregacji Nauki Wiary, drugim sekretarzem Międzynarodowej Komisji Teologicznej, teologiem, filozofem, bioetykiem, wykładam na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim. Jestem gejem” – powiedział w wywiadzie do filmu „Artykuł osiemnasty”, pierwszego polskiego filmu dokumentalnego o walce o równość małżeńską.

Taką wiadomość otrzymałam od twórców filmu „Artykuł Osiemnasty” w piątek chwilę po dwudziestej. Zdaje się, że w tym samym czasie, w którym oni próbowali ratować swojego newsa, dziennikarze Wyborczej, Newsweeka i Wprost, zacierali spocone paluchy. Czekali na chwilę, gdy będą mogli zarzucić czytelników „manifestem wyzwolenia”, składającym się z żądań księdza Charamsy, dotyczących praw gejów w Kościele.

Nie wiem jak to możliwe, ale ksiądz, który kilka dni temu publicznie zlinczował innego księdza za agresywne i niegodne formy wypowiedzi, który napisał długi i nudny artykuł dla Tygodnika Powszechnego, dziś sam „żąda”, opierając się na użyciu sformułowania „MY”. Jakby wyrażał wolę wszystkich nas lub też wszystkich „ICH”. Kimkolwiek są.

Zaraźliwa klaustrofobia mediów, które – licząc na tłustego newsa – w pierwszej chwili ograniczyły punkt widzenia do publikacji manifestu księdza, jest obrzydliwa tak samo jak to, że takie żądania w ogóle się pojawiają. Jeśli mniejszość próbuje wymusić zmianę na większości, jeśli większość zostaje postawiona przed faktem dokonanym, nie ma mowy o żadnej dyskusji. Jest za to schemat, który powtarza się w Kościele od wieków; wymuszeniem weźmy to, co na pewno nam się należy.

Skoro ksiądz Charamsa żąda od papieża żeby natychmiast zezwolił na sprawowanie posługi gejom, żeby zniósł wszelkie bariery i uznał homoseksualizm za normę normalniejszą od uznanych norm, to ja żądam, żeby ksiądz Charamsa wystąpił z Kościoła, a dopiero potem żądał od niego równości. Siedzenie po uszy w gównie, nie daje więcej praw niż te, które powinien mieć przeciętny katolik lub ateista niepełniący posługi. I wtedy, kiedy będziemy na równi a nasze prawa będą podobne, ksiądz Charamsa może sobie „żądać”.

Rozmawiając z twórcami filmu Artykuł osiemnasty, duchowny stwierdził, że w ostatnich latach zarówno władze Polski, jak i Kościół „dotknęły przestworzy kryzysu, obłudy, fałszu i nieczułości”. I wymienił symptomy tego kryzysu: „Gdy w parlamencie mojej ojczyzny ktoś może sobie bezkarnie ubliżać osobom homoseksualnym, gdy ktoś może sobie objeżdżać jak ksiądz Oko mój kraj ze swoim teatrem absurdu, demagogii, ideologii i robić to bezkarnie, gdy ktoś, kto zostaje prezydentem tego kraju, może sobie pozwalać na insynuacje o jakichś niewłaściwych strojach mojej grupy społecznej i następnego dnia nie przeprosić za swoje słowa, gdy poprzedni prezydent przez pięć lat nie spotyka rodzin homoseksualnych nawet na pół godziny, by spojrzeć im w oczy, bezkarnie ignorując tych, dla których został ustanowiony, by im służyć, gdy Kościół milczy, podle, ohydnie milczy, gdy Dominik z Bieżunia odbiera sobie życie, bo nie może wytrzymać homofobii, nienawiści, gdy Kościół wtedy milczy i legalistycznie zostawia wszystko jakiejś tam prokuraturze, gdy Kościół, który ma być autorytetem moralnym wtedy milczy, to znaczy, że dotknęliśmy przestworzy kryzysu”.

Trudno nie zadać pytania, co ma prezydent do kościoła? Czy Komorowski był zwierzchnikiem Episkopatu? Czy Duda, odrzucający ustawę o uzgodnieniu płci, jest godny służenia ludowi, czy nie? Jak można żądać od prezydenta – byłego czy obecnego – odwiedzania rodzin homoseksualnych, skoro nie odwiedza on rodzin wielodzietnych, samotnych starców, matek z dziećmi ani więźniów niesłusznie osadzonych w aresztach? I w końcu – co ma Kościół do państwa, a państwo do Kościoła? Czy jeśli ogłoszę się lesbijką mam prawo oczekiwać, że biskup z prezydentem przyjadą do mnie na herbatę, żeby uścisnąć mi dłoń? Jakie mam prawo by sądzić, że jestem ważniejsza od większości, stanowiącej coś w rodzaju – chcę tego czy nie – fundamentu kraju, z którego pochodzę?

Jeśli uznać argumenty księdza Charamsy, znaczyłoby to, że sprawy większej wagi jak ukrywana współpraca Watykanu z nazistami (w trakcie i po II Wojnie Światowej), nierozliczone zbrodnie zakonu Dominikanów odpowiedzialnych za Inkwizycję i niszczenie dowodów świadczących o sfałszowaniu Nowego Testamentu, tysiące afer finansowych związanych z watykańskimi duchownymi, potężny majątek Kościoła pozostający tajemnicą, a także to, że Maria Magdalena wciąż nie może zostać oficjalnie uznana za apostolicę i kochankę Chrystusa z którą miał dzieci, wymaga rozpalenia stosów. Kłamstwa, którymi karmi się katolików, które towarzyszą nam przy wigilijnych stołach i wypełniają wielkanocne koszyki, wymagają natychmiastowego wyjaśnienia. Większość wiernych karmionych zepsuciem, pychą i kłamstwem nie uniesie świadomości istnienia gejów równoprawnych w pełnieniu posługi, dopóki sami nie zostaną wprowadzeni w równość względem prawdy o Kościele.

Manifest księdza, w kontekście samego filmu ‘Artykuł Osiemnasty”, jest mocno nietaktowny. Stawianiem żądań zabił sens dyskusji, na jaką liczyli i pewnie nadal liczą twórcy filmu. Agresja i negatywne emocje nie pomogą zrozumieć gejów. Zbudują kolejny mur. Szkoda, że ksiądz Charamsa o tym zapomniał (albo ma tego pełną świadomość).

Art188881-07-26-09h24m40s430_mini

Artykuł osiemnasty to film dokumentalny poświęcony staraniom o wprowadzenie równouprawnienia osób LGBT w Polsce. Jest to seria rozmów z osobami reprezentującymi różne dziedziny – media, politologia, socjologia, prawo itd. – aktywistami i aktywistkami, parami jednopłciowymi pragnącymi sformalizować swoje związki oraz wychowującymi dzieci. Film to niezależna produkcja, która ma być prezentowana w telewizji i na filmowych festiwalach. Do tej pory wzięli w nim udział między innymi: prof. Ewa Łętowska, prof. Monika Płatek, prof. Zbigniew Lew-Starowicz, prof. Jacek Kochanowski, dr Alicja Długołęcka, dr hab. Joanna Mizielińska, dr hab. Jakub Urbanik, dr Bożena Keff, dr Agnieszka Graff, Renata Kim, dziennikarka „Newsweeka”, Eliza Michalik, publicystka Superstacji, Piotr Pacewicz, publicysta „Gazety Wyborczej”, Tomasz Raczek i Jacek Dehnel.

źródło zdjęć: Artykuł osiemnasty

Sandra Borowiecky to jedna z najważniejszych postaci dziennikarstwa młodego pokolenia. Kontrowersyjna, ironiczna, błyskotliwa autorka kilkuset reportaży i artykułów o tematyce społecznej i gospodarczej. W wieku 16 lat pracowała w Super Expressie, potem Radiu Kolor, telewizjach: TVN, TTV, TVN Turbo i Superstacja. Przez dziesięć lat pisała dla gazet lokalnych i ogólnopolskich: Mieszkańca, Gazety Bankowej, Uważam Rze, magazynu Żyj Zdrowo i Aktywnie. Przez pięć ostatnich lat prowadziła dziennikarskiego bloga, który po ogólnopolskim sukcesie reportażu „Wyzysk Polski” przekształciła w niezależny magazyn reporterski Szpalta. Borowiecka jest także autorką scenariuszy sztuk teatralnych „Emigrantka” i „Szeptem do mnie mów”. Ma na swoim koncie powieść napisaną w wieku dwudziestu lat „Przypadek Agaty W.”

  • Jonasz Plekaniec

    Człowiek, który przez 18 lat wykonywał posługę kapłańską, wykładał na Uniwersytecie teraz po tylu latach przyznaje się do tego, że jest gejem powiem tyle nie zaskoczy mnie już nic nawet kwestia powrotu starożytnych kosmitów. Dochodzę do wniosku, że w naszym świecie jest więcej zakłamania niż prawdy i teraz jako człowiek, który przez cały życie był wychowywany w wierze chrześcijańskiej jestem w kropce. Czekam na ten moment kiedy wszyscy duchowni zaczną mówić prawdę, i okaże się że co 5 miał partnera bądź partnerkę, więc jestem za tym aby ogłosić oficjalnie prawdę o Jezusie jego żonie Marii Magdalenie oraz o ich potomstwie.
    Pozdrawiam -.-

    • Sandra Borowiecka

      Niestety, tak jak przewidziałam, sytuacja zatoczyła krąg w niespełna kilka godzin. Ksiądz nie pełni już funkcji w kościele. Zamiast dyskusji i szacunku za odwagę, jest jedynie niesmak. Za szybko i zbyt agresywnie. Szkoda.

  • Przemek Witkowski

    Mnie, jako osobe homoseksualna i wychowana w tradycji katolickiej, ksiadz gej gleboko raduje. Szczery glos pochodzacy z samego serca instytucji, ktora odbila ogromne pietno na moim zyciu, jest dla mnie na wage zlota.

    Pani obiekcje dotyczace legitymizacji ks. Charamsy do krytykowania kosciola sa NIEZROZUMIALE. W jaki sposob publiczne potepienie ks. Oko moze dyskwalifikowac ks. Charamse do zabrania glosu na temat zaniechan kosciola wobec mniejszosci homoseksualnych ?

    Rownie latwo jest rozwiac Pani watpliwosci dotyczace pozycji, z ktorej przemowil ks. Charamsa. W kontekscie wypowiedzi osoby przedstawiajacej sie jako „KSIADZ GEJ” sformulowanie „MY” powinno byc odczytane jako „MY osoby homoseksulane” oraz „MY kaplani kosciola katolickiego”.

    Co do Pani zdania odnoszacego sie do „wymuszania przez mniejszosc zmian na wiekszosci”, to NIE DYSPONUJEMY danymi pozwalajcymi na stwierdzenie czy zwolenicy postulatow ks. Charamsy sa w mniejszosci czy w wiekszosci.

    Pani twierdzenie o tym, ze „siedzenie po uszy w gownie nie daje wiecej praw niz powinien miec przecietny katolik” jest rownie chybione. Ksiadz Charamsa NIE stwierdzil w ZADNEJ ze swoich wypowiedzi, ze ma wieksze prawa do krytykowania kosciola niz ktokolwiek inny. Poza tym, mozna by rownie dobrze uznac, ze bycie wewnatrz danej struktury daje lepsza legitymizacje do jej krytyki niz bycie poza nia. Tym bardziej, ze ks. Charamsa nie ukrywa swojej TROSKI o pomyslny rozwoj instytucji, ktora na dzien dzisiejszy wymaga pilnych REFORM.

    Co do Pani obiekcji dotyczacych slusznosci jednoczesnego wypowiadania sie na temat prezydenta RP i episkopatu Polski, to wypowiedz ks. Charamsy dotyczy OGOLNEJ sytuacji osob homoseksulanych w przestrzeni publicznej. Tak sie akurat sklada, ze w Polsce jednymi z glownych aktorow przestrzeni medialnej sa wladze panstwowe ORAZ koscielne. Stad WSPOLNE ich przywolanie w kontekscie ich WSPOLNYCH zaniechan w kwestii obrony praw mniejszosci seksualnych.

    Co do Pani wymogu zajmowania sie w pierwszej kolejnosci problemami „wiekszosci”, to jest on trudny do utrzymania. Po pierwsze, ani Pani, ani mi, ani komukolwiek innemu NIC NIE stoi na przeszkodzie ROWNOCZESNEGO zajmowania sie problemami mniejszejszosci oraz wiekszosci. Po drugie, zadna z grup spolecznych, ktore zdaje sie Pani asymilowac z wiekszoscia, nie spelnia tego kryterium. Wedlug wszelkiego rodzaju statystyk ani „rodziny wielodzietne” (33 % ogolu rodzin wg GUS), ani „wiezniowie nieslusznie osadzeni w areszcie”, ani „samotni starcy” czy samotne matki nie moga byc uznane za wiekszosc spoleczenstwa.

    Podobnie poparcie postulatow ks. Charamsy nijak NIE oznacza NIEMOZLIWOSCI poparcia postulatow, ktore zdaja sie bardziej lezec Pani na sercu – „uznanie przez kosciol Marii Magdaleny za apostolice, skasowanie klamstw Nowego Testamentu i rozliczenie Watykanu ze wspolpracy z nazistami”. Osobiscie popre je z wielka checia, jezeli TYLKO zdobedzie sie Pani na ich ogloszenie.

    Pani koncowy zarzut „zabicia” przez ks. Charamse debaty, na ktora liczyli tworcy filmu Artykul 18, zdaje sie byc rownie PEZPODSTAWNY. Aby sie o tym przekonac, wystarczy spojrzec na OGROMNY rozglos, z jakim spotkalo sie w Polsce i za granica jego wystapienie. NIC tak nie sluzy debacie jak jej DUZY zasieg.

    • Sandra Borowiecka

      Panie Przemysławie,

      Znowu cieszy mnie, że poświęca pan czas na tak długą wypowiedz. Próbuje Pan obalić moje argumenty, i słusznie, bo tylko idiota byłby jednoznacznie pewien słuszności czegokolwiek. Ja jednak ani nie odpowiem, ani nie będę się kajać, ani nie zamierzam oddalać ani jednego zdania,w w którym wyraziłam opinię, opierając ją na dość głębokiej analizie sytuacji i wiadomościach od dobrych źródeł.

      Miłego dnia,

      • Przemek Witkowski

        Pani Sandro,

        O ile dobrze rozumiem, postanowila Pani zignorowac moj glos.

        To zaiste malo profesjonalne z Pani strony, ale nie pozostaje mi nic innego jak pogodzic sie z Pani decyzja oraz polecic innym czytelnikom zignorowanie Pani glosu.

        Milego dnia,

        • Sandra Borowiecka

          Obawiam się, że jakakolwiek odpowiedz z mojej strony, poza przyznaniem panu racji, zostałaby potraktowana przez pana jako forma ignorowania. Tymczasem proszę wybaczyć, ale nie zamierzam polemizować w temacie, w którym nie osiągnę z panem porozumienia, ba, nie chcę go osiągać, ponieważ ma pan całkowicie inną potrzebę pisząc od wczoraj komentarze.

          Miłego dnia,

          • Przemek Witkowski

            Myli sie Pani co do moich intencji wzgledem Pani wypowiedzi. Komentujac je kieruje sie li tylko potrzeba dialogu.

            Co do mozliwosci osiagniecia porozumienia, to niestety nie dowiemy sie czy jest ono mozliwe, dopoki bedzie Pani odmawiac dyskusji, tak jak mialo to miejsce w Pani poprzednim komentarzu.

            Milego dnia,

    • Justyna Piasecka

      przemku, mozesz sie radowac, mozesz nawet sie podniecac, mnie nic do tego, ale na milosc boska nie trac obiektywizmu!… jako osoba heteroseksualna, nie wpadam w podziw z powodu kazdej opinii czy tez akcji byle jakiego heteroseksualisty czy tez heteroseksualistki tylko dlatego ze oboje jestesmy tej samej orientacji seksualnej… minimum dystansu do siebie i swojej seksualnosci jest wskazana, szczegolnie na arenie dyskusji politycznej…

      • Przemek Witkowski

        Twoja wypowiedz o „wpadaniu w podziw z kazdej opinii czy tez akcji” osoby HETEROseksualnej mialaby jakikolwiek sens, gdybys zyla w HOMOnormatywnym swiecie. W rzeczywistosci zarowno Ty jak i ja zyjemy w HETEROnormatywnym spoleczenstwie, gdzie ujawnienie sie osoby HOMOseksulnej jest po pierwsze polityczne, po drugie nadal bardzo rzadkie (coming out ks. Charamsy jest jak dotad pierwszym posrod ksiezy katolickich). Ja rowniez chcialbym zyc w swiecie, gdzie osoba duchowna lub swiecka o homoseksualnej orientacji nie byla by niczym szczegolnym. Jednak mam swiadomosc tego, ze nie jest to swiat, w ktorym zyjemy obecnie.

        • Sandra Borowiecka

          Panie Przemysławie, ksiądz Charamsa nie jest pierwszym duchownym, jest jedynym, który zrobił z tego spektakl promujący jego książkę. Jestem daleka od negowania sytuacji osób homoseksualnych,ba, piszę o nich daję miejsce na wywiady, i robię to z przyjemnością. Proszę jednak nie przeceniać sytuacji, która miała miejsce w zeszłym tygodniu, a jeśli chce ją pan docenić, proszę to zrobić tak, żeby inni nie czuli presji pana opinii.

          • Przemek Witkowski

            Pani Sandro, czy moze Pani podac nazwisko ksiedza katolickiego, ktory dokonal publicznego coming outu przed ks. Charamsa ? Czy moze mi Pani rowniez dokladnie wskazac, w jaki sposob daje innym odczuc presje wyrazajac swoje opinie i co to w ogole oznacza ? Rozumiem, ze zwrocenie sie do kogos w trybie rozkazujacym z wykrzyknikiem – tak jak uczynila to Justyna Piasecka – nie jest wedlug Pani wywieraniem presji.

          • Justyna Piasecka

            przemku widze ze w dalszym ciagu nic nie rozumiesz… to nie byl coming out w normalnym tego slowa znaczeniu! no chyba ze ty rozumiesz coming out jako cyniczne i oportunistyczne wzbudzenie zainteresowania opinii publicznej w celach samo-reklamy… z punktu mojego zrozumienia moralnosci, to coming out bylo nieuczciwe a tym samym niemoralne… niestety charamsa narazil ciebie i cale srodowisko lsbg na jeszcze wieksza niechec i nienawisc ze strony ludzi ktorzy juz wczesniej byli wam niechetni, co swiadczy wedlug mnie o jego egoizmie graniczacym z narcyzmem… ja ci nic nie nakazuje, ja cie jedynie wzywam do obiektywizmu w rozstrzyganiu spraw dotyczacych tematu na ktorego punkcie jestes wyraznie emocjonalnie przewrazliwiony… z takim bagazem emocjonalnego zaangazowania widze ze nie jestes w stanie myslec obiektywnie, i nie mnie, a sobie samemu wyrzadzasz tym krzywde…

          • Przemek Witkowski

            Justyno, nie widze powodu, dla ktorego coming out przy jednoczesnym „wzbudzaniu zainteresowania opinii publicznej w celach samo-reklamy” bylby nie uczciwy. Z punktu widzenia jakiej etyki taki czyn miaby byc niemoralny ? Jestem rowniez daleki od pociagania do opowiedzialnosci za brak wystarczajacej akceptacji dla grup LGBT jednej osoby. Poza tym, wine za ich odrzucenie czy dyskryminacje ponosza dyskryminujacy. Co do mojego osobistego stosunku do sprawy ks. Charamsy, to postrzegam go jako entuzjastyczna reakcje na pierwszy publiczny coming out w moim kosciele. Jestem sklonny widziec „emocjonalne zaagarzowanie” i „brak obiektywizmu” raczej po Twojej stronie. Jezeli jednak odczuwasz potrzebe ferowania wyrokow, to prosze bardzo – nic Ci nie stoi na przeszkodzie :) Pozdrawiam,

  • Justyna Piasecka

    doskonaly artykul! DOSKONALY… zgadzam sie z kazdym slowem…

    • Sandra Borowiecka

      Cieszy mnie to pani Justyno!

      • Justyna Piasecka

        czytalam pani komentarze w innych watkach, myslimy bardzo podobnie… mnie rowniez cieszy :)… to co pani tak bardzo elokwentnie napisala odpowiada idealnie moim myslom i odczuciom… niewatpliwie uzyje tego artykulu w kilku dyskusjach, moje slowa nie docieraja, mam nadzieje ze pani slowa dotra :)… pozdrawiam i chetnie przeczytam cokolwiek jeszcze z pod pani piora sie zrodzi :)

        • Sandra Borowiecka

          Czuję się zatem zobowiązana do dalszego tworzenia dobrych treści :) Miłego dnia, Sandra