KATASTROFA SMOLEŃSKA. ZAPISKI Z GODZINY ZERO I NAGŁÓWKI GAZET W KTÓRE AŻ TRUDNO DZIŚ UWIERZYĆ

Autor: data: 10 Kwiecień, 2016 Sytuacje

W Złotych Tarasach wyłączona muzyka. Z głośników lecą komunikaty. Ludzie stoją przy witrynach Empiku i Media Markt i obserwując w telewizorach płaczących polityków, sami ocierają łzy. W Carrefour zabrakło zniczy. Na Krakowskim Przedmieściu wolontariusze rozdają specjalne wydanie Faktu. Nagłówek nie pozostawia złudzeń „Przeklęty Katyń! Prezydent nie żyje. Co za tragedia!”

20160410_102806

Specjalne wydanie gazety Fakt rozdawane na Krakowskim Przedmieściu

już kilka godzin po katastrofie

Szklanka Metaxy wypita duszkiem. Spodnie od dresu, bluza, kurtka. Z radia głos Moniki Olejnik, taki inny, obcy. To co mówi, nijak nie brzmi realnie. W telewizji to samo. Dlaczego oni wszyscy płaczą?

Na dworze pochmurno, lekki deszcz. Ulice milczące, puste, ludzie jakby nieobecni, ocierają ukradkiem oczy, zaczerwienione, szkliste. Chłopiec ze zniczem stoi pod głównym wejściem do Złotych Tarasów. Jego matka tłumaczy jakiejś kobiecie, że w Carrefour zniczy już nie ma, kolejka do kasy straszna, podobno na Krakowskim Przedmieściu już tłum.

Cisza, przeklęta cisza. Sobotni poranek, a noc jakby trwa, mrok, i odgłosy płaczu. Krakowskie Przedmieście pełne ludzi, pełne, choć przecież, dopiero co zegary wybiły dziesiątą. „Przeklęte zegary, co czas w nich nie może być cofniony”, powiedziałby Edward Stachura.

Pod Pałacem Prezydenckim faktycznie tłum. Dzieci spoglądają z wózków, starsi kładą znicze i kwiaty. Morze zniczy, tańczące płomienie, i cisza. Ktoś przyniósł gitarę, i zaczyna grać coś smutnego. Obok kamiennych lwów, przez bramę przeciskają się politycy i rodziny tych, co wiadomo, że już ze Smoleńska nie wrócą. Wyglądają jak widma, jedną kobietę, ktoś musi podtrzymywać, bo co chwila osuwa się na ziemię. I znów cisza, znów łzy.

Kolejne godziny. Tłum ludzi. Stopiony wosk płynie po bruku. Setki, tysiące, zniczy, płomienie tańczą Danse macabre. Młody chłopak roznosi specjalne wydanie gazety Fakt. W środku pierwsze zdjęcia z miejsca katastrofy opatrzone tytułem „Tu zginęła polska elita”. W ciągu kolejnych dni media utrzymują solidarny ton komentarzy na temat rozmiaru tragedii.

20160410_102817
20160410_102716
20160410_102929
20160410_102636

Sandra Borowiecky to jedna z najważniejszych postaci dziennikarstwa młodego pokolenia. Kontrowersyjna, ironiczna, błyskotliwa autorka kilkuset reportaży i artykułów o tematyce społecznej i gospodarczej. W wieku 16 lat pracowała w Super Expressie, potem Radiu Kolor, telewizjach: TVN, TTV, TVN Turbo i Superstacja. Przez dziesięć lat pisała dla gazet lokalnych i ogólnopolskich: Mieszkańca, Gazety Bankowej, Uważam Rze, magazynu Żyj Zdrowo i Aktywnie. Przez pięć ostatnich lat prowadziła dziennikarskiego bloga, który po ogólnopolskim sukcesie reportażu „Wyzysk Polski” przekształciła w niezależny magazyn reporterski Szpalta. Borowiecka jest także autorką scenariuszy sztuk teatralnych „Emigrantka” i „Szeptem do mnie mów”. Ma na swoim koncie powieść napisaną w wieku dwudziestu lat „Przypadek Agaty W.”