TEN WPIS PEWNEJ REPORTERKI PRZYWRÓCIŁ MI WIARĘ W MEDIA. A TOBIE?

Autor: data: 7 Kwiecień, 2016 Opinie

W dziennikarskim świecie na co dzień spotykam karierowiczów, publicystów, dziennikarzy, układnych popleczników tej czy tamtej władzy, goniących w piętkę za teką ministra, byłych, obecnych lub przyszłych rzeczników prasowych, prompterowiczów, wyblakłych tenorów opiniotwórczości. Są też tacy, których nie zobaczycie na pierwszych stronach gazet, ale o których powinniście wiedzieć, że są, że tworzą rangę najwyższej jakości dziennikarstwa. O kim mowa?

Michalewicz, komentarz

Cała prawda o byciu reporterem. Wyjątkowy komentarz Izy Michalewicz na portalu Facebook

Izę Michalewicz poznałam w 2013 roku, przy okazji słynnego wywiadu, jaki przeprowadziła ze mną dla Wysokich Obcasów. Rozmowa „Niechciana”, bo taki tytuł nadano tekstowi, wzbudziła niemałe kontrowersje. Dla mnie, na długie lata, pozostanie wyjątkową rozmową, dzięki której wiele się w moim życiu zmieniło.

Niechciana 2013 wywiad

Wywiad „Niechciana” na portalu Wysokie Obcasy – wciąż tam jest, można zerknąć

Nie było tak, że Izę Michalewicz polubiłam. Po publikacji rozmowy, po tej całej kawalkadzie medialnej nagonki, jaką wtedy musiałam znieść, nie lubiłam większości dziennikarzy, z którymi przyszło mi rozmawiać o moim życiu. Z Izą Michalewicz było do tego jeszcze i to, że z powodzeniem uprawia zawód, który wtedy był, i wciąż jest, pasją mojego życia, w którym wtedy jednak, nie mogłam się odnaleźć, bo nie było redakcji, która chciałaby publikować moje reportaże. Zazdrość, owszem, czułam zazdrość. Złość, owszem, czułam złość, że nie jestem na jej miejscu, że nie mogę swobodnie patrzeć na czyjeś – w tym wypadku swoje – życie z dystansem reportera, że nie mogę spisać rozmowy z samą sobą i przejść nad tym do porządku dziennego.

Od tamtego czasu obserwuję Izę Michalewicz, przyglądam się jej reportażom, smakuję je, chociaż ciężko mi to idzie, ze względu na całkowitą antypatię do redakcji Dużego Formatu, którą uznaję za koleżeński układ wzajemnych powiązań, podobnie z resztą, jak całą Gazetę Wyborczą.

Od dłuższego czasu, patrząc na komentarze, reakcje i dystans jaki wykazuje Michalewicz wobec rzeczywistości, wobec emocji jakie towarzyszom jej kolegom po fachu przy okazji komentowania wydarzeń, nabieram do niej coraz większego szacunku.

Dzisiejszy komentarz, jaki Michalewicz zamieściła na swoim profilu na portalu Facebook, wzbudził mój podziw, i ostatecznie przekonał mnie do Michalewicz, jako najlepszej reporterki jaką przyszło mi w Polsce poznać. Przywrócił wiarę w zawód reportera. Dodał sił. Zmotywował. Wyrwał z letargu, zamroczenia. Przywrócił rzeczom i emocjom zawodowy ich należyte miejsce.

Iza Michalewicz jest autorką kilku książek. Min. „Villas. Nic przecież nie mam do ukrycia”, „Życie to za mało”, „Rozpoznani. Powstanie warszawskie”, „Odwaga jest kobietą”.

Ludzie, czytajcie Michalewicz. Czytajcie jej reportaże, nawet jeśli są publikowane tam, gdzie są, bo drugiej takiej reporterki nie znajdziecie (i tu chciałabym wtrącić, że i mnie, mnie czytajcie, ale tego nie zrobię, za duży szacunek do opisywanej postaci). Szanujcie reporterów, którzy wykonują swój zawód wedle prawideł dawno już zapomnianych, którzy chcą, potrafią jeszcze wykrzesać z siebie to, co w dziennikarstwie umiera, a co najważniejsze – otwartość i szacunek, pasję i wiarę w ludzi, niezależnie od tego, po której stronie barykady akurat się znajdują.

Pani Izo, dziękuję.

Sandra Borowiecky to jedna z najważniejszych postaci dziennikarstwa młodego pokolenia. Kontrowersyjna, ironiczna, błyskotliwa autorka kilkuset reportaży i artykułów o tematyce społecznej i gospodarczej. W wieku 16 lat pracowała w Super Expressie, potem Radiu Kolor, telewizjach: TVN, TTV, TVN Turbo i Superstacja. Przez dziesięć lat pisała dla gazet lokalnych i ogólnopolskich: Mieszkańca, Gazety Bankowej, Uważam Rze, magazynu Żyj Zdrowo i Aktywnie. Przez pięć ostatnich lat prowadziła dziennikarskiego bloga, który po ogólnopolskim sukcesie reportażu „Wyzysk Polski” przekształciła w niezależny magazyn reporterski Szpalta. Borowiecka jest także autorką scenariuszy sztuk teatralnych „Emigrantka” i „Szeptem do mnie mów”. Ma na swoim koncie powieść napisaną w wieku dwudziestu lat „Przypadek Agaty W.”