DO KAWY BY SZPALTA – WYDANIE 2

Autor: data: 15 Wrzesień, 2015 Special
DO

I śmieszno mi, i straszno.

Tygodnik Wsieci wie, kto zasiądzie w rządzie po jesiennych wyborach. Jak można to wiedzieć, skoro jeszcze nie wiadomo jaki będzie wynik, trudno zrozumieć. Gorzej, że zdaniem Piotra Zaremby, który przekonuje czytelników o słuszności swoich prognoz, ministrem obrony ma zostać Antoni Macierewicz. Jeśli tak, to ja zostaję w Australii na dłużej niż jedna kadencja rządu, dużo dłużej, dużo długo dłużej, bo ktoś to będzie musiał przecież potem posprzątać.

Ale żeby nie było, że zaczynam od ciosu w serce mediów prawicowych, polecić mogę dobry, celny i w punkt trafiony tekst o Pawle Kukizie, też z Wsieci. Co tam się z tym referendum nawyprawiało, to głowa boli… 100 milionów złotych poszło w niebyt (bo to pierwszy raz?). Robert Mazurek, ten Mazurek, co kilka lat temu polemizował ze mną na łamach Gazety Wyborczej (po moim tekście dla Super Expressu), ocenia powody upadku Kukiza. Upadku tym boleśniejszego, że z wysokiego pułapu zainteresowania społecznego. Co wolno rockmanowi, to nie politykowi – tak powinien brzmieć tytuł tekstu, który zwie się „O nic nie pytaj”. To tyle, jeśli chodzi o złapanych w sieć.

Paweł_Kukiz_Katowice_2013_mini

Dywagować można wiele, owszem, o wiele więcej ponad nieobiektywne podania dziennikarzy głównego nurtu. Jak Duda (Piotr, nie Andrzej) zaczął się bronić, o czym można poczytać w tygodniku Angora, to Newsweek wytacza kolejne działa i wali jak popadnie. Dziennikarze tygodnika, Krzymowski i Cieślik, uparcie dają czytelnikom do zrozumienia, że Duda to człowiek zły, zły i to perfidnie zło czyniący, teraz już także z udziałem bliższych i dalszych krewnych. No jak słowo daję, gdyby jeszcze w tematach był sezon ogórkowy, to bym to jakoś łyknęła, strawiła, ale kiedy wróg u bram (celowo używam tego określenia, mając na myśli podłe okładki tygodników porównujące przybycie migrantów i uciekinierów z wydarzeniami z września `39. roku), kiedy źle się dzieje, a Europę zalewa fala nienawiści, jest o czym mówić, i warto mówić, na przykład o… sukienkach pani prezydentowej Dudy, o czym pisze tygodnik Angora. Tanie, ładne, dobrze dobrane, idealnie podkreślające sylwetkę i klasę, jaką pierwsza dama (enis, zwei, drei, sukienkę mi daj), ma.

Jeśli chodzi o to co we Wprost… Zawszę lubię czytać wstępniaki naczelnego Wróblewskiego. Takie w punkt, takie racjonalne i tak mało krzykliwe, że tylko dla wybranych. Wróblewski z dystansem o ryzyku związanym z otwieraniem (zbyt pochopnym) granic dla uciekinierów, o tym co i komu w dłuższej perspektywie może to przynieść (poza meczetami), a pod tym wszystkim gorzko o kryzysie Unii Europejskiej, która dawno już przestała się jednoczyć. Poza tym we Wprost o fali hejtu w sieci, nic nowego, a jednak ważne. Bo jeśli ryba psuje się od głowy, to nasze społeczeństwo od sieci, gdzie bezkarność w kreowaniu postaw dalekich od akceptowalnych ma zielone światło, a lud uciemiężony codziennością dociska gaz do dechy. I jeszcze coś – jeśli ktoś jest naprawdę zainteresowany problemami kraju, powinien przeczytać tekst o mającej się skrócić liście leków refundowanych. Dość powiedzieć, że Polska już teraz ma z tym kłopot. W artykule „Pacjenci zostaną bez leków”, przeczytacie o tym, że będzie gorzej, bo do porzuconych przez refundację dołączą cukrzycy i osoby z chorobami krążenia (a tych drugich po wyborach może drastycznie przybyć).

Syrian refugees strike in front of  Budapest Keleti railway station. Refugee crisis. Budapest, Hungary, Central Europe, 3 September 2015.

Aferę, komu aferę? Albo nie, zostawmy skandalizujące biografie Andrzeja Dudy, Ewy Kopacz czy Bronisława Komorowskiego ( o tym także we Wprost). Zostawmy cały syf i szambo. Znajdźmy coś miłego. Weźmy do ręki Tygodnik Powszechny i sprawdźmy jak złoty pociąg pomógł wypromować Wałbrzych. Tekst „Złoty pociąg już tu był” Pawła Reszki to smakowity kąsek dla spragnionych dobrego czytania. Poza tym w Tygodniku dużo o uchodźcach, ale tę mnogość akurat polecam i to w dużej ilości; ze spokojem i po reportersku pokazani LUDZIE, nie potwory wykreowane przez media. Można się zgodzić albo nie, ale nie ma kłopotu z wytyczeniem granic szacunku. Jest też tekst „Gość w dom”. Bez lukru, ale z Hołownią, z Szymonem Hołownią, który wiele widział i wiele wie, a jego głos echem od ścian nie powinien się odbijać (a jednak się odbija).

W Polityce troszku do śmiechu, bo o kulcie nowego prezydenta (jak jeszcze raz napiszę Duda, to się zastrzelę). Kult Dudy (aaaa!!!), czyli jak ludzie pielgrzymują, żeby być blisko mesjasza. No troszku śmieszno, zwłaszcza, kiedy się patrzy jak w ciągu kilku godzin inny mesjasz, na innym kontynencie, wyleciał z hukiem, bo go własna partia znielubiła; Australia żyje wczorajszą zmianą na stanowisku premiera. Raz, dwa i po krzyku, ale zdziwienie jednak jest, o czym wzmiankują w azjatyckim i amerykańskim dzisiejszym wydaniu The Wall Street Journal. A jeśli o The Wall Street chodzi, to pięknie i na gorąco robi rozkładówkę sytuacja Niemiec, Słowacji i Austrii, które zwiększają kontrole na przejściach granicznych. Nigdy chyba nie było bardziej na miejscu pytanie o to, czy za chwilę nie obudzimy się za murem (nie tym węgierskim), a czasy zimnej wojny , tyle że tym razem z Muzułmanami, nie okażą się nowym wyzwaniem, z jakim przyjdzie nam się zmierzyć. I tą, jakże straszną wizją, zakończę, żeby dać sobie i Wam czas do namysłu nad tym, czy warto cieszyć się tym co dziś, czy bać o to, co jutro.

Sandra Borowiecky to jedna z najważniejszych postaci dziennikarstwa młodego pokolenia. Kontrowersyjna, ironiczna, błyskotliwa autorka kilkuset reportaży i artykułów o tematyce społecznej i gospodarczej. W wieku 16 lat pracowała w Super Expressie, potem Radiu Kolor, telewizjach: TVN, TTV, TVN Turbo i Superstacja. Przez dziesięć lat pisała dla gazet lokalnych i ogólnopolskich: Mieszkańca, Gazety Bankowej, Uważam Rze, magazynu Żyj Zdrowo i Aktywnie. Przez pięć ostatnich lat prowadziła dziennikarskiego bloga, który po ogólnopolskim sukcesie reportażu „Wyzysk Polski” przekształciła w niezależny magazyn reporterski Szpalta. Borowiecka jest także autorką scenariuszy sztuk teatralnych „Emigrantka” i „Szeptem do mnie mów”. Ma na swoim koncie powieść napisaną w wieku dwudziestu lat „Przypadek Agaty W.”