BFG: BARDZO FAJNY GIGANT

Autor: data: 6 Sierpień, 2016 Special

Steven Spielberg podjął się wprowadzenia na duży ekran jednej z najbardziej banalnych opowieści Roalda Dahla. Wyszło z tego połączenie dwudziestowiecznej Anglii, śmigłowców ratujących krainę olbrzymów, i królowej puszczającej bąki.

In Disney's fantasy-adventure THE BFG, directed by Steven Spielberg and based on Roald Dahl's beloved classic, a precocious 10-year old named Sophie (Ruby Barnhill) befriends the BFG (Oscar (TM) winner Mark Rylance), a Big Friendly Giant from Giant Country.

Sophie na ramieniu Bardzo Fajnego Giganta.Foto materiały prasowe, Monolith Film.

No to zaczynamy. Jest sobie Sophie, mieszkająca w sierocińcu gdzieś w samym sercu Londynu. Nagle, pewnej nocy, Sophie cierpiąca na bezsenność, wychodzi na balkon, gdzie zauważa olbrzyma. Olbrzym ten, ma na imię BFG, Bardzo Fajny Gigant, i choć z początku wydaje się być groźny, potem okazuje się być doprawdy wspaniałym kompanem, przyjacielem i strażnikiem dziecięcych snów, gnębionym przez pozostałych olbrzymów z dalekiej krainy w której mieszka.

Sophie porwana przez BFG trafia do jego domu, ukrytego w jaskini. Odkrywa laboratorium BFG, w którym pracuje on nad snami dzieci, zastępując koszmary pięknymi wizjami. BFG, jako jedyny olbrzym (olbrzym liliput, bowiem wśród olbrzymów jest najmniejszy), żywi się szczegórkami, a nie, jak czynią to pozostali, „ludzinkami”. BFG używa niezrozumiałego, a przez to rozczulającego języka, przekręcając słowa. BFG jest wyjątkowy, i od razu zjednuje serca widzów.

Pomijając całą prostą historię przeniesioną z książki Roalda Dahla, która – jak na bajkę przystało – ma swój dobry koniec, w którym dobro zwycięża, film można uznać za dobry. Dla dzieci, to wspaniała, niewymagająca głębokiej analizy opowieść, uzupełniona niewiarygodnie wręcz dobrymi efektami specjalnymi, które cechują kino Spielberga. Dla dorosłych, to pokaz świetnej pracy reżysera, kultowego, który samym nazwiskiem przyciąga do kin.

Trudno powiedzieć, że opowieść w sensie akcji porywa. Dzieci pewnie porwie, ale dorosłych, no cóż, niekoniecznie. To nie E.T., z całą pewnością. Ale za to magia kina, magia kolorów, sam olbrzym, jego kraina i laboratorium snów, wciskają w fotel. Przy tym wszystkim film jest bezpieczny intelektualnie, choć niezbyt poprawny – puszczanie zielonych bąków za sprawą napoju ze szczegórków, zwłaszcza przez królową, to doprawdy śmieszna sprawa.

In Disney's fantasy-adventure THE BFG, directed by Steven Spielberg and based on the best-selling book by Roald Dahl, the Big Friendly Giant (Oscar (R) winner Mark Rylance) from Giant Country, visits London at night when the city is asleep.  The film opens in theaters nationwide July 1.

BFG, Bardzo Fajny Gigant nocami wpuszcza przez otwarte okna sypialni dzieci dobre sny, zabierając koszmary. Foto Monolith FIlm.

BFG warto zobaczyć. Warto, gdy za chwilę zejdzie z repertuaru kin, kupić film na DVD. Warto BFG mieć, znać, pamiętać. Bardzo Fajny Gigant zostaje w głowie, na długo, sceny wracają, powodując, że człowiek ma ochotę się uśmiechnąć, ba, w przypływie zdziecinnienia, zaczyna marzyć o tym, by którejś nocy wyjść na balkon, i zobaczyć olbrzyma roznoszącego po okolicy dobre sny.

bfg_b1_final_poster

BFG: Bardzo Fajny Gigant, reż. Steven Spielberg, dystrybucja Monolith Film.

Sandra Borowiecky to jedna z najważniejszych postaci dziennikarstwa młodego pokolenia. Kontrowersyjna, ironiczna, błyskotliwa autorka kilkuset reportaży i artykułów o tematyce społecznej i gospodarczej. W wieku 16 lat pracowała w Super Expressie, potem Radiu Kolor, telewizjach: TVN, TTV, TVN Turbo i Superstacja. Przez dziesięć lat pisała dla gazet lokalnych i ogólnopolskich: Mieszkańca, Gazety Bankowej, Uważam Rze, magazynu Żyj Zdrowo i Aktywnie. Przez pięć ostatnich lat prowadziła dziennikarskiego bloga, który po ogólnopolskim sukcesie reportażu „Wyzysk Polski” przekształciła w niezależny magazyn reporterski Szpalta. Borowiecka jest także autorką scenariuszy sztuk teatralnych „Emigrantka” i „Szeptem do mnie mów”. Ma na swoim koncie powieść napisaną w wieku dwudziestu lat „Przypadek Agaty W.”