BEZ TEGO NIE MA ŚWIĄT – LOUIS DE FUNES

Autor: data: 10 Grudzień, 2015 Special

Są takie filmy, dla których określenie „klasyka”, to zbyt mało. Należą do nich Wielkie Wakacje, z genialną rolą Louisa de Funèsa. Film z 1967 roku nie traci na atrakcyjności, ba, z biegiem lat nabiera jej jeszcze więcej, bo nigdzie indziej nie da się już zobaczyć tak wyrazistej, wspaniałej i pięknej Francji, tej sielskiej, wiejskiej, słonecznej i zabawnej, tchnącej radością i optymizmem.

20151210_102312

Wielkie Wakacje, reż. Jean Gireault, Monolith Films

Ten film nie zmusza do głębokich analiz, jest idealną propozycją na świąteczny, leniwy wieczór. Tym razem de Funès wcielił się w postać Charlesa Bosquiera, dyrektora gimnazjum i ojca, który mając problemy wychowawcze z synem Philippem, postanawia wysłać go na letni kurs językowy do Anglii. Charakterystyczna dla filmów z Funèsem zamiana ról i towarzyszące jej komplikacje, przyprawiają o kinowy zawrót głowy. I już od pierwszej sceny tak właśnie się dzieje – do posiadłości, gdzie mieści się gimnazjum, przyjeżdża na wymianę córka Anglika, do którego ma jechać syn dyrektora. Problem w tym, że młody Philippe, ma całkiem inne plany wakacyjne – płynie z kolegami w rejs, a na swoje miejsce, wysyła do Anglii pulchnego, ciamajdowatego kolegę. Kiedy dyrektor Bosquier, odkrywa intrygę, wyrusza w podróż, by odnaleźć gagatka. I od tej chwili mamy do czynienia z de Funèsem w najlepszym wydaniu aktorskiego kunsztu – jedzie, płynie, poznaje, odkrywa, wplątuje się w dziwaczne relacje, a przy każdej kolejnej scenie wywołuje wybuchy śmiechu.

Screenshot_2015-12-10-10-45-31

Skrzydełko Czy Nóżka – genialny Duchemin w przebraniu kobiety wizytuje restaurację

Wielkie Wakacje to nie jedyna świąteczna propozycja. Równie genialny jest też film Skrzydełko czy Nóżka z 1976 roku, pierwszy film de Funèsa, w którym zagrał po przejściu zawału. Ta pozycja to mój faworyt. Główny bohater, w którego wcielił się de Funès, Charles Duchemin, apodyktyczny, wpływowy twórca przewodnika po restauracjach, i jego syn, Gerard, który woli pracę w cyrku od tej u ojca, plus: piękna asystentka, kierowca Henri, zły Tricatel, produkujący sztuczną żywność, i legendarny długi mercedes, którym Duchemin wyrusza w podróż po Francji, to przepis na najlepszy film, jaki kiedykolwiek widziałam (oczywiście w swojej, „funèsowskiej” kategorii, która nie ma sobie równych).

Screenshot_2015-12-10-10-50-37

Wielka Włóczęga – dyrygent, malarz i pozostali bohaterowie uciekają z opery

Sandra Borowiecky to jedna z najważniejszych postaci dziennikarstwa młodego pokolenia. Kontrowersyjna, ironiczna, błyskotliwa autorka kilkuset reportaży i artykułów o tematyce społecznej i gospodarczej. W wieku 16 lat pracowała w Super Expressie, potem Radiu Kolor, telewizjach: TVN, TTV, TVN Turbo i Superstacja. Przez dziesięć lat pisała dla gazet lokalnych i ogólnopolskich: Mieszkańca, Gazety Bankowej, Uważam Rze, magazynu Żyj Zdrowo i Aktywnie. Przez pięć ostatnich lat prowadziła dziennikarskiego bloga, który po ogólnopolskim sukcesie reportażu „Wyzysk Polski” przekształciła w niezależny magazyn reporterski Szpalta. Borowiecka jest także autorką scenariuszy sztuk teatralnych „Emigrantka” i „Szeptem do mnie mów”. Ma na swoim koncie powieść napisaną w wieku dwudziestu lat „Przypadek Agaty W.”